Moda na len

Strój jest bardzo ważnym elementem dla każdego człowieka, dlatego warto zadbać o to, by wszystkie elementy garderoby mieć bardzo dobrze dobrane i pamiętać o tych kwestiach, które będą decydować o ich praktyczności czy estetyce. Szczególną wagę do swojego stroju przywiązują oczywiście kobiety i to im szczególnie będzie zależeć na tym, by zawsze bardzo dobrze wyglądać. W każdym roku co innego jest w modzie i co innego będzie się podobało. To co na siebie zakładamy jest także w dużej mierze uzależnione od panującej pory roku, dlatego ta kwestia także powinna być wzięta pod uwagę, gdy szuka się dla siebie idealnego stroju. Od jakiegoś czasu na nowo zauważyć można duże zainteresowanie ubraniami, które przygotowywane są z lnu. To taki materiał, który znany jest od setek lat i zawsze cieszył się dużą popularnością, jednak przez jakiś czas odszedł do lamusa, by obecnie wrócić do sklepów jakby z podwójną siłą. Obecnie spotkamy się z takimi ubraniami już bardzo często, wystarczy tylko zajrzeć do najbardziej popularnych sklepów z ubraniami.

Jest kilka takich podstawowych czynników, które doprowadziły do tego, że len na nowo stał się bardzo popularnym materiałem i jest tak chętnie wykorzystywany. Przede wszystkim warto pamiętać, że jest to materiał, który charakteryzuje się świetną estetyką. To jego wielka zaleta. Ale tutaj pojawia się jeszcze kwestia jego naturalności, dlatego będzie to materiał, który pasuje na wykorzystanie w okresie ciepłych letnich dni. Właśnie wtedy len jest tak chętnie wybierany. Obecnie, gdy mamy okres letnich, ciepłych dni ubrania z lnu w sklepach odzieżowych sprzedają się doskonale. W tej chwili przygotowuje się z tego materiału spodnie i koszule. Charakteryzują się one lekką, przewiewną formą. Najczęściej wykonuje się je z jasnych materiałów, dzięki czemu doskonale pasują na lato. Len ma także świetną przepuszczalność powietrza, dzięki czemu człowiek nie będzie się tak szybko pocił w takich ubraniach, a skóra będzie mogła spokojnie oddychać nie jak we współcześnie oferowanych nam sztucznych tkaninach.

To właśnie moda na naturalność doprowadziła do tego, że Len jest tak bardzo popularny i ludzie tak chętnie go wybierają. Nie można również zapominać, że len to tkanina bardzo wytrzymała, dlatego spokojnie starczy nam na kilka kolejnych sezonów. Z tego powodu ludzie kupują chętnie ubrania z lnu i nawet w przypadku ich intensywnego użytkowania mogą oczekiwać, że będą one doskonale się sprawować i nie ulegną szybkiemu zniszczeniu.

Jak wyrazić siebie poprzez sztukę?

Sztuka – większość z nas nie wyobraża sobie bez niej swojego życia. Jest ona rzecz jasna dość szerokim pojęciem i może odnosić się do najróżniejszych dziedzin, od muzyki, poprzez malarstwo aż po literaturę. Trudno jest dziwić się temu, że dla wielu ludzi stanowi ona właściwie integralną część codzienności. To właśnie ona stanowi urozmaicenie naszego życia i sprawia, że nie jest ono tak szare i nudne. Należy jednak zwrócić uwagę na to, że większość osób traktuję sztukę jako coś, czym zajmują się wyłącznie inni ludzie. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że piękno sztuki polega właśnie na tym, że może się nią zajmować dosłownie każdy. Nie potrzebujemy do tego żadnych wielkich talentów, bowiem nie chodzi o to, aby zostać wybitnym artystą. Sam swego czasu zacząłem zajmować się tym zupełnie amatorsko i gwarantuję – życie od razu staje się o wiele ciekawsze. Co więcej, sztuka oferuje wiele ciekawych możliwości. W moim przypadku była to muzyka***, ale każdy może wybrać coś według własnych preferencji.

Wyraź siebie przez muzykę

Większość z nas posiada swoich ulubionych muzyków – głównie wokalistów lub gitarzystów – których podziwiamy całym sercem. Z zazdrością obserwujemy ich umiejętności i myślimy sobie, jak wspaniale byłoby umieć wyczyniać ze swoim głosem czy instrumentem tak niesamowite rzeczy. Takie podejście jest jednak błędne, i przyznam, że sama miałam je przez bardzo długi czas. Kiedy jednak sięgnęłam po gitarę i zaczęłam swoją naukę bardzo szybko przekonałam się, że nie chodzi tutaj wyłącznie o osiąganie wybitnego poziomu umiejętności. Sama nauka, rozwijanie się i tworzenie własnych rzeczy daje największą przyjemność. Właśnie: tworzenie. Sama uświadomiłam sobie to, że tworzenie własnych utworów jest niesamowicie ciekawe i wcale nie mam ambicji, aby stały się one wielkimi przebojami. Mało tego, nawet nie trafiają one do szerszej publiczności. Świetnym pomysłem jest po prostu nagrywanie czegoś własnego w domu i wrzucanie tego do internetu – wbrew pozorom, nie są do tego potrzebne ani wielkie umiejętności, ani też zaawansowany sprzęt.

Inne formy sztuki

Muzyce poświęciłem tu osobny akapit, bowiem jest to „moja” forma sztuki; niemniej jednak uważam, że możliwości są tutaj o wiele szersze. Wielu ludzi ma na przykład ogromny talent pisarski, którego zwyczajnie nie wykorzystują. Tymczasem dzielenie się swoją twórczością z innymi jest obecnie tak proste, jak jeszcze nigdy wcześniej – w internecie działa przecież mnóstwo stron skupiających miłośników literatury, na których można zamieścić swoje własne utwory. Podobnie zresztą jest z malarstwem czy fotografią.

Zainteresowanie sztuką jest moim zdaniem czymś jak najbardziej pozytywnym. Warto spróbować własnych sił w takiej twórczości, niekoniecznie z ambicją zostania wybitnym artystą w swojej dziedzinie. Tworzenie własnych rzeczy dla przyjemności jest jedną z najciekawszych pasji, jakimi tylko możemy zajmować się w życiu.

***tak, wiem że zaraz zarzucicie mi że skaczę z kwiatka na kwiatek. „A co się stało z fotografią??”.. Spokojnie – ona jest cały czas. Po prostu uważam że warto mieć 2-3 różne hobby i rozwijać się w każdym z obranych w ten sposób kierunków 😉

Jakie są granice inwigilacji własnego dziecka?

Jeśli liczycie tutaj na jakieś konkretne odpowiedzi, to się bardzo zawiedziecie, bo ja ich po prostu nie mam. Ostatnio ten problem stał się w mojej rodzinie bardzo poważny i zastanawiam się, jak prawidłowo do niego podejść. Jestem za, a nawet przeciw. Pasują mi niektóre metody, ale źle się z nimi mimo wszystko czuję. Chcę być z dziećmi otwarta, chcę działać na poziomie partnerskim, ale wiem, że dzieci potrzebują rodzica, a nie psiapsiółki…

Zacznę może od tego, że cała afera wzięła się od tego, że znalazłam na telefonie mojego dwunastoletniego Marka pornografię. Nie byłoby w tym jeszcze nic takiego strasznego, bo dzieci w normalny sposób w tym wieku zaczynają się interesować tym i tamtym. Ich zainteresowanie jest też głównie teoretyczne. Przynajmniej na razie Marek jeszcze obraca się głównie w towarzystwie kolegów, nie koleżanek. Jestem spokojna i nie boje się, że zacznie się bawić w jakieś „słoneczka”.

Sęk w tym, że była to dość nieprzyjemna pornografia, która dzieciakowi może w głowie namieszać, a do tego jak już to znalazł, nie omieszkał pochwalić się znaleziskiem swojej dwa lata młodszej siostrze, Krysi. To właśnie z protestów Krysi po otrzymaniu wiadomości z załącznikiem dowiedziałam się, że coś jest nie tak. Oczywiście zupełnym przypadkiem, bo nie przyszła z tym do mnie, ale darła się po Marku, ten się śmiał, a ja się zainteresowała.

Pytanie teraz, w jaki sposób odciąć dzieciakom dostęp do takich treści? Mechanizmów kontroli rodzicielskiej jest naprawdę dużo, ale są potężnie zróżnicowane i do tego nie wszystkie są w porządku. Na przykład usługi sieci komórkowych i specjalne programy do tzw. lokalizowania telefonu (na tej stronie znajdziecie dużo programów dla Waszych pociech) uruchamiane w tle na telefonie dziecka, dzięki którym w każdej chwili można poznać jego lub jej pozycję. Przez moment miałam to zainstalowane, ale źle się z tym czułam. Za każdym razem, kiedy sprawdzałam ich pozycje i byli tam, gdzie mówili, że są, miałam straszne wyrzuty sumienia i czułam się jak najgorsza matka świata. Nie to jednak było największym problemem.

Ufam ogólnie dzieciom, że nie pójdą tam, gdzie nie powinny być, ale chciałabym ukrócić w możliwie daleko idącym stopniu (dobrze wiem, że w 100% nigdy się nie uda) dostęp do twardej pornografii. Rozwiązania ogólnie mogą tutaj być dwa. Pierwsze podejście to blokowanie treści i one stwarza mniej problemów. Po prostu instaluję programy, które filtrują strony z pornografią i już. W ten sposób nie muszę nikogo inwigilować tak naprawdę i mogę czuć się z tym dobrze. No nie do końca właśnie, bo młodzi zawsze znajdą sposób. Chociaż znam się trochę na komputerach, to nie mam wątpliwości, że Marek na pewno da sobie radę z pokonaniem, przynajmniej w jakimś stopniu, wszystkich zabezpieczeń, jakie na niego nałożę.

Druga opcja jest dużo bardziej skuteczna, ponieważ w największym uproszczeniu polega na tym, by logować wszystko, co dzieci robią na swoich telefonach i komputerach. Nie zablokuje im to dostępu do niepożądanych treści w znaczeniu dosłownym, ponieważ jeśli będą chcieć się do nich dostać, nic nie będzie stało na przeszkodzie. Pojawi się jednak nieuchronnie topór nad ich głowami, bo jak sobie siądę do logów i zacznę je przeglądać, bardzo szybko dowiem się, że zrobili coś nie tak. Tutaj też jednak jest problem, bo samo zapisywanie historii przeglądania nie wystarcza. Trzeba zapisywać po prostu wszystko, także wszystkie informacje wysyłane przez nich do innych osób. Musiałabym po prostu stać się wielkim bratem, a właściwie wielką siostrą. Znalezienie nieodpowiednich treści wymagałoby ode mnie przecież po prostu przeszukania całości aktywności dziecka na telefonie. Pomijam już fakt, jak wielka ilość danych by to była.

Nie wiem, czy są rodzice, dla których coś takiego nie łączy się z poczuciem zupełnego deptania prywatności i indywidualności dziecka. Dla mnie to na dzisiaj jest nie do pomyślenia, ale nie wiem, jak zachowam się, jeśli kiedyś znajdę jeszcze coś w tym stylu, co znalazłam poprzednio. Na dzisiaj nie chcę nikogo specjalnie osądzać, bo sama nie wiem, jak się sprawa potoczy. Na pewno nie mogę zostawić spraw ich własnemu biegowi.